DUCH JEŹDŹCA BEZ GŁOWY I INNE ZJAWY WE WSI DANKÓW

Zamek Danków

Zamek Danków – straszy tu duch okrutnego Warszyckiego, jeździec bez głowy

Dzisiaj we wsi Danków mieści się zaledwie kilkadziesiąt domów. Ma ona jednak długą, barwną historię.

Danków niegdyś należał do słynnego z urody Hińcza z Rogowa. Człowiek ten był niegdyś podejrzewany o romans z żoną króla Władysława Jagiełły, Sonką, za co przyszło mu kilka lat spędzić w wieży chęcińskiego zamku.

W XVII wieku zamek w Dankowie został rozbudowany przez kasztelana krakowskiego Stanisława Warszyckiego. Był to człek niezwykle okrutny i jego między innymi duch ma straszyć na tych włościach…

KRÓTKA HISTORIA OKRUTNEGO WARSZYCKIEGO

Warszyckiego zamek w Dankowie nie zadowalał. Chciał on zbudować dużo większą, piękniejszą i jeszcze lepszą obronni posiadłość odległych o kilka kilometrów od Dankowa Rębielicach Królewskich. Chciał tam w celach obronnych wykorzystać pewną rzekę. W tym celu musiał skierować na Rębielice jej wody. Spędził tu więc setki chłopów, którzy mieli kopać nowe koryto dla rzeki. Pracowali oni w pocie czoła, bici przez złego kasztelana i jego nadzorców.

Warszycki miał utrzymywać także własnego kata, który na jego życzenie torturował i odbierał życie wielu ludziom.

Warszycki nie oszczędził także swojej trzeciej żony, Jadwigi, młodszej od niego o niemal 40 lat. Była ona zaręczona z młodym księciem Ottonem Schaffgotschem. Rodzice panny niestety nie zgodzili się na ten związek. Z ich woli i wbrew sobie wyszła więc za Warszyckiego.

Młodzieniec nie potrafił jednak zapomnieć ukochanej. Spotkał się z nią po kryjomu usiłując namówić ją na ucieczkę. Ktoś tę rozmowę podsłuchał, doniósł Kasztelanowi, który kazał wysadzić część zamku, w której byli młodzi zakochani. W wyniku tego zamachu, oboje zginęli.

Budowa zamku w Rębielicach nie została ukończona z powodu wojny ze Szwecją.

Po śmierci bezlitosnego Warszyckiego, zamek podupadł. Zniszczeń dopełnił pożar spowodowany uderzeniem pioruna. Dziś na jego miejscu są tylko ruiny i…przechadzające się tam duchy.

DUCHY W DANKOWIE

Wiele osób widywało duchy na terenie Dankowa. Między innymi były to dwie mieszkanki Dankowa.

Zbierały one szyszki przy drodze. Nagle zauważyły jeźdźca na pięknym koniu. Zdziwiły się one, że jeździec ten, mimo lata i upalnej pogody odziany był w futro i rękawice. Twarz miał on śniadą i chudą, włosy półdługie i czarne. Nie znały nikogo takiego w okolicy.

Jeszcze bardziej jednak kobiety te zdumiały się, kiedy zrozumiały, że pomimo przejazdu owej tajemniczej postaci, nie poruszył się ani jeden listek na drzewie, ani jedno źdźbło trawy, jakby przenikała ona wszystko, co materialne. Po tym jeździec znikł, co wprawiło obie kobiety w stan przerażenia. Zrozumiały one bowiem, że zobaczyły ducha.

Duch ten zwykł się pokazywać ludziom za dnia. Czasem nie miał też głowy, a spod kopyt jego konia wyskakiwały ogniste iskry.

Czasem też można tu zobaczyć ducha młodego szlachcica.

Marta Pyrchała-Zarzycka

www.magia-zycia.com.pl